Hiszpański na jachcie? Spróbuj z JoinUs!

W tydzień hiszpańskiego się nie nauczysz – ale rozkochać się w tym języku spokojnie zdążysz. Szczególnie, że wszystko, co Cię otacza, pachnie paellą, brzmi flamenco… i mówi po hiszpańsku!

To był swoisty eksperyment JoinUs, i jak się okazało – strzał w dziesiątkę! Razem z lektorką języka hiszpańskiego Patrycją Nowosad z Linguatorre pomyśleliśmy: ciekawe, co by wyszło, gdyby aktywne wakacje pod żaglami na gorących Balearach połączyć z kursem językowym…

Nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz! I tak dwa sierpniowe, tygodniowe rejsy po hiszpańskich wyspach ubraliśmy w dodatkowe, edukacyjne okulary słoneczne 🙂

Patrycja specjalnie na tę okazję przygotowała autorski program nauki podstaw języka hiszpańskiego. Chciałam dać załodze jak najbardziej praktyczne narzędzia, które pomogą poradzić sobie w codziennych sytuacjach. Nauka w czasie rejsu to niemałe wyzwanie – bo po pierwsze wszyscy są na wakacjach, po drugie – kiedy pływamy, to są przecież normalne wachty, ludzie czasem są zmęczeni – dlatego musiałam znaleźć złoty środek, żeby nauki nie było ani za dużo, ani za mało.


Kurs hiszpańskiego – rozpisany na sześć dni, po trzy godziny dziennie. A każdy dzień to zdobywanie konkretnych umiejętności. Od przedstawienia się, wymiany numerów telefonów czy pytań o drogę, przez robienie zakupów, aż po zamawianie posiłków i piwa w restauracjach. A skoro jesteśmy na jachcie – to oczywiście również trochę słówek żeglarskich. I żadnego szkolnego nudziarstwa, tylko nauka przez zabawę, gry i quizzy. Do tego łódka obklejona korowymi karteczkami i codzienne small-talki przy obiedzie – na ile się da po hiszpańsku!

Oba rejsy na dzielnej „Gipsy Queen” prowadziła skipperka Iza Kopciuch. Miałam dwie zupełnie różne załogi, ale obie reagowały podobnie: dla mnie zaskoczeniem było to, jak wkręcali się w naukę! Niektórzy na początku traktowali ten hiszpański jako ciekawostkę, ale za chwilę wręcz domagali się lekcji. Dopłynęliśmy na Ibizę: piękna pogoda, wspaniała wyspa, aż prosi się, żeby pójść na spacer – tymczasem ekipa nie chciała się ruszyć, dopóki nie dokończymy zajęć!

Ale może nie ma się czemu dziwić – zatapianie się w miejscową kulturę i klimat jest o wiele łatwiejsze, kiedy choć trochę rozumiesz tutejszy język. Zaraz po lekcjach można było zweryfikować swoje postępy – wystarczyło wyjść do miasta. W knajpach załoga samodzielnie zamawiała posiłki i rozmawiała z obsługą, Patrycja tylko trochę suflerowała.

Baleary są wspaniałe, kuszą widokami, brzmieniem i zapachami. Pogoda jak na zamówienie – ciepło, prawie żadnych chmur na niebie. I jak to na żaglach: wiatr czasem idealny, a czasem mógłby się bardziej postarać; trochę pływania w dzień, ale też trochę Morza Śródziemnego nocą. Dobrze wykorzystane wakacje.

Patrycja: Pokochałam tę robotę. Mogłam połączyć swoje dwie pasje – uczenie ludzi hiszpańskiego i żeglarstwo. Jeśli JoinUs będzie organizować kolejne rejsy wzbogacone o kurs językowy – wchodzę w to!

Iza: Fantastyczna sprawa! Najważniejsze jest zadowolenie załogantów i to, że angażowali się zarówno w sam rejs, jak i w naukę języka. I oczywiście świetnie było mieć w ekipie oficera, który w razie czego przez UKFkę załatwiał sprawy bezpośrednio po hiszpańsku… 🙂


Gdzie pływaliśmy:

Rejs 1: Palma de Mallorca- Cala Portals Vells- Santa Eulària des Riu- S’Espalmador- Formentera- Palma de Mallorca; 205,7 Mm, 55 h w morzu. 18 h zajęć z hiszpańskiego.

Rejs 2: Palma de Mallorca- Es Trenc- Porto Cristo- Cala Morlanda- Ciutadella; 115,5 Mm, 37 h w morzu. 18 h zajęć z hiszpańskiego.

Galeria:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *